|
sobota, 03 grudnia 2011
Serwis motoryzacyjny
Najświeższe nowinki w świecie motoryzacji skupione w jednym miejscu, właśnie dla Was. Jeszcze nigdy nie były tak łatwe do znalezienia. Serdecznie polecamy, więc nie zwlekaj i odwiedź nas już dziś.
Zawsze świeże, oraz rzetelne informacje, nowinki, ciekawostki, nie tylko o samochodach i znacznie więcej. Niezależnie od tego czy interesują Cię drogie sportowe auta czy też inne ogólnodostępne marki. Czy twój zawód to kierowca, mechanik, czy też listonosz.
Dzisiaj masz niebywałą okazję zapoznać się z serwisem, oraz dowiedzieć prawdziwego motomaniaka.
Zbiór danych z kilkunastu popularnych serwisów dostępny w jednym miejscu, specjalnie dla was. Z pewnością zapewni masę rozrywki, oraz oderwie od smutków dnia codziennego.
Zapraszamy
niedziela, 16 października 2011
czwartek, 27 września 2007
środa, 05 września 2007
No nie.. wracam! ;]
W sumie to zaczął bym od nowa ale pierw musze jakoś zrobić kopię staarych not, aby tak było do pośmiacia się na starość hehe :P
poniedziałek, 12 lutego 2007
Koledzy..
Uroki mieszkania na parterze? właśnie jakieś gnojki wyrywały mi rurę z przed okna. Pogoniłem ich, zadzwoniłem po kolesi, bo zaraz wychodzę do pracy, a zanim mój starszy wróci minie trochę czasu. Nie chciałem teoretycznie pustej chaty zostawiać. Powiedzieli sami, że zostaną, a całe ich poszukiwania pytali się mnie głupio gdzie idę i po co tak szybko i gadali o jakiejś ultimie, no kurwa! Pozwolę cwelom po oknach chodzić, to do domu mi wejdą, a ci o ultimie. Pieprzę takich kolegów. Później stwierdzili, że jednak idą sobie na swerek (500m) bo tam ma Przemek przyjść, jakby kurwa nie mogli dotrzymać tego co powiedzieli i ustawić się z nim tutaj, i posiedzieć kilka minut. A tych od rury następnym razem skopię i tyle.. Dobrze, że chociaż z parafi, ludzie do których nie przychodzę od lat, powiedzieli, że będą patrzeć czasem czy wszystko jest ok i w razie czego zrobią swoje..
sobota, 10 lutego 2007
Sny tak realne, że tylko krzyk nas z nich wybudzi.
Coś było w pracy, pogmatwane, przestawione miejsca i zdarzenia. Wracałem zamknąć zmienę, mój kolega z dawnych lat wypędził naszych dawnych wrogów z pod okna, przy którym bawiliśmy się przy muzyce obcego mi człowieka. Ogólnie szaleliśmy tylko chwilę. Później obudziłem się we własnym łóżku i nie chciało mi się podnosić. Każdy zmysł budził się z osobna, a ja byłem bardzo zmęczony i słabo je czułem. W pewnym momencie zorientowałem się, że ktoś leży na moich plecach (ja na brzuchu) i ma zawinięte ręce pod moją klatkę piersiową. Nie przeszkadzało mi to, gdyż chyba każda z moich byłych tak się kładła na mnie gdy byłem zmęczony i było to w jakiś sposób odprężające dla kręgosłupa. Kiedy zorientowałem się, że na podwórkowej imprezie pod okienkiem nie było alkoholu ani narkotyków, że nie trwała długo i nie pamiętam nic po za tym, że tańczyłem, zorientowałem się, że coś jest nie tak, że tak nagle znalazłem się w łóżku i ktoś na mnie leży. Postanowiłem zżucić ją z siebie, ostatkami sił dałem ją na bok, jednak szybko obruciła głowę. Usnąłem.. Kiedy wybudziłem się ze snu, moja babcia leżała i mówiła, że to była Olka, później, że Sylwia. Ale wyraźnie było widać, że myli imiona. Kiedy nagle drzwi w moim domu się otworzyły i wybiegła ona z łazienki i zaczęła uciekać. Na boso wystartowałem za nią. Skręciła w mojej bramie w stronę drzwi, które są zabite gwoździami. Byłem tuż za nią. Oślepiło mnie słońce jednak byłem coraz bliżej. Skręciła zaraz za rogiem, a mnie powstrzymała wielka kałuża pod nogami. Bardzo szybko podniosłem wzrok i przez ułamek sekundy widziałem jeszcze ją jak biegła maksymalnie dwa metry przede mną. Wbiegła do wody, która rozprysła się na wysokość jej włosów. Krople szybko spadły spowrotem, a z miejsca głowy uleciał wróbel. Nikogo już nie było.. Obudziłem się wydając głośny krzyk zdziwienia. Przecież nie miała gdzie skręcić, nawet tego nie zrobiła! Zakryła ją rozpryskana woda, a ona zamieniła się we wróbla i uleciała. Od czasu do czasu mam serię chorych snów, ale żadko są aż tak realne. Zawsze rodzą się pytania. Kim była? co robiłem zanim znalazłem się w łóżku? dla czego uciekła choć spała ze mną? wydaje mi się, ze nie była żadną z moich byłych. Różniła się od nich, choć posiadała cechy wspólne.. Czułem jakby bała się, że będę wiedział kto to i ją odrzucę.. i to dla tego właśnie uciekła. Ostatni ironiczny sen był jak biłem pedofila, który zmienił się w kobietę Poprzedni o tym jak leżałem z siostrą, a ja wszedłem do domu i poszedłem porozmawiać z samym sobą. Nazwałem to przemieszaniem snów i przy tej okazji zdradziłem sobie przyszłość. Że będę miał wypadek, ale mam się nim nie przejmować.. pełno ich na moim blogu.. pokręcone sny ;/ jakie znaczenie?
piątek, 09 lutego 2007
Niby jeszcze dzień..
Jutro przejdę się do szkoły, czas pozałatwiać kilka spraw i posiedzieć na wykładach. Do jutra również powinienem dostać wypłatę, ale to sobota więc jest prawdopodobieństwo, że dostałbym ją już dziś. I tak wchodzę i patrzę na konto, i nic się nie zmienia. Denerwuje mnie to, bo chcę spłacić długi i już o tym nie myśleć. Jeśli starczy to od razu zamówię zegarek. ![]() Porobiłem Backupy z dwóch dysków. Z czystym sumieniem całą resztę mogę usunąć. Nie bardzo chce mi się formatować, bo myślę jeszcze o podziałach. Z dniem dzisiejszym wszedłem w posiadanie nowego produktu MsOffice2007. Oczywiście wersja najbardziej rozbudowana, choć bez FrontPage. Moje spostrzeżenia? Jest super. Wystarczyło pierwsze uruchomienie i na prawdę wywarł na mnie bardzo dobre wrażenie samym wyglądem, w późniejszych testach także i wygodą, i funkcjonalnością. ![]()
czwartek, 08 lutego 2007
Metamorfozy i trochę o mnie
Nie posiadam zbyt wiele inicjatyw adekwatnie swojego dalszego życia. Zastanawiające jest jak można w ukryć przed światem całą swą wiedzę, wspomnienia, umysł, myśli, opinie na twardym dysku w sposób możliwy do odczytania jedynie dla autora. To co siedzi w mej głowie uzupełnia i tłumaczy to co mam na dysku. Zarazem całe swoje myśli, całego siebie. Kiedyś miałem dziewczynę. Nie jedną zresztą i myślę sobie teraz, jaką rolę w mym życiu odgrywał komputer. Nie było go prawie wcale, a dziś tylko kiedy wolne bawię się z nim, mimo iż wiem, że wiek i ciężar przyrody sprawia, że mam dla niego coraz mniej czasu. Mimo to staram się być na bierząco. Cóż robić w czasie najbliższym? chyba śmiało mogę powiedzieć "stawiam na pieniądze" choć sam do końca nie wiem po co mi one. Może mentalność sprawia, że lubię je po prostu mieć? Może praca jest dla mnie swego rodzaju ucieczką. Lubię pracować, poznawać ludzi, informacje. Niejednak izoluję się tym od dawnego życia i znajomych. Uważam, że to dobry pretekst dla odmieńca, który nie ma ochoty imprezować, czy zabawiać się w długie związki. Moi znajomi przypominają sobie o mnie dopiero wtedy gdy czegoś potrzebują lub gdy sam się odezwę. Słowa "czemu tyle czasu się nie odzywałeś?" "tęskniłam" "spotkajmy się w końcu" są dla mnie równoznaczne z "o siema.. masz coś nowego? wiesz coś? chcesz zmarnować trochę czasu?". Dla czego u licha ludzie mają do mnie pretensje, że się nie odzywam dopiero po tym jak się odezwę, a sami nie podejmą żadnej akcji? kupa osób nie odpowiada mi na smsy. Żałują pieniędzy, ale gdy trzeba, to walą oknami. Nie rozumiem. Jestem z innego świata, odstawiam to na bok. Po woli w mej mentalności robi się porządek. Ustalam priorytety. Może nawet przyjdzie czas na tą pieprzoną szkołę, która mnie zwyczajnie nudzi i męczy. Może przez fakt, że jej nie potrzebuję? przecież dobrze mi się wiedzie. W samotności wyznaczam sobie szlak. PS. Mnie też denerwuje, że mówię tylko o pracy, ale to jest moje życie. Tematy o pedałach i ultimie schodzą na bok sorry. Dajcie coś kreatywnego to może wymienimy się doświadczeniami. Nie wierzę w nikogo sorry.. Change me mind
Sanepid. Godzina 14:00 Wrocław, czwartek XXI wiek. Stara baba drze do mnie papę przez ścianę, że dzisiaj o tej godzinie ma mnie gdzieś. I żebym przyszedł poniedziałek, wtorek, środa o 8:00, a książeczkę dostanę w piątek. Do cholery za co jej płacą? za siedzienie na dupie przez resztę dni roboczych?! No ludzie! gdybym ja w pracy powiedział, o nie da rady, bo dziś jest środa i tym się nie zajmujemy to by mnie chyba zjedli! Ulice Wrocławia. Syf, śnieg, błoto, lód i cholera wie co jeszcze. Nie ma jak przejść, nie ma jak się nie upieprzyć po kolana, nie ma jak przejechać. Śmieci na ziemi, odchody! I nie mam wcale pretensji o ludzi, których pracą jest tego zbieranie. Tylko do tych, którzy to rzucają i pozwalają łamać się psom na środku chodnika. Bo sam bym nie ruszył nic z tych rzeczy, tym bardziej w tym syfiastym bez piasku i soli błocie, na które budrzet przeznaczył wielkie pieniądze. Podwórka trójkąta, dworca i ulice nocą. Szwędają się i gapią gnojki zgrywające gangsterów, straszą ludzi. (nie mnie) Sam taki byłem, ale teraz wiem jakie to było, gówniarskie. To bez sensu. Ludzie się boją po ulicy chodzić. |
Archiwum
Zakładki:
Blogi
Inne
Mój kawałek sieci
Wspierane
|